Dzień dwunasty


PIĄTEK   30.08.2013 r.       DZIEŃ DWUNASTY

Start – Chorzępowo

Wstaję rano, PIERWSZY PO BOGU trochę później – KAWA, POGAWĘDKA. Zaraz idziemy do sklepu. Uregulujemy co trzeba z GRZESIEM i bierzemy za wiosełka, bo pogoda (jak dotąd bezwietrzna) i słoneczna. 10-ta dziesięć salut pożegnalny POTATOREM, nabój- moja smaczna gruszeczka zakupiona na targu w Sierakowie, poleciała się czesać). płyniemy spokojnie na wiosłach i czasem korzystamy z pychów. CISZA, SPOKÓJ, ZDZIWIONE PTAKI podlatują co chwila gdy zbliżamy się tratwą.

 R EL A K S !!!!

Niestety nie trwa to wiecznie. Po około dwóch godzinach pojawiają się chmury i zaczyna lekko wiać. Odpalamy naszą rakietę – „Mercury”. Przyspieszamy  i lawirujemy pomiędzy płyciznami a ostrogami. Wędkarze ostrzegają nas gdzie są płycizny. Po 13-ej kotwiczymy w jednej z zatoczek, szybki obiadek, słoiczek „Męska rzecz” – jakieś kluski, kawałek mięsa, sos (na ciepło). KAWA, herbata – krótka wizyta na lądzie i w drogę. W trakcie przygotowań do konsumpcji PIERWSZY odpala komputer( i generator), załatwia pilne bieżące firmowe sprawy. Słoneczko jeszcze czasem wygląda zza chmur (cumulus lub coś podobnego, cumulonimbus, ale na horyzoncie ciemniej). zaczynają się niespodziewanie silniejsze podmuchy wiatru. Przed postojem mijamy MIĘDZYCHÓD – była ładna przystań, ale nas nie skusiła, zbyt pachniało CYWILIZACJĄ. PŁYNIEMY DALEJ – raz słońce, raz chmury, był moment, że nawet przygrzało, generalnie jest ciepło. Dopływamy do miejscowości WIEJCE. Wpływamy do zatoczki z wysepką (efekt erozji) – dobrze nie zdążyliśmy przycumować, a PIERWSZY z plecakiem już zasuwa wzdłuż ogrodzenia, jakby go poparzyło ! Nie miałem szans za nim nadążyć, włożyłem buty, zamknąłem budę i idę w ślady PIERWSZEGO. Już na samym początku wiem, że Jego  intuicja turystyczna sobie przysnęła, albo może chciał rozgrzać sobie kolana, bo wybrał okrężną drogę przez łąki aby dojść do PAŁACU. Zwiedzamy w końcu ten kompleks dobrze nadłożywszy drogi. Jestem zaskoczony tym jak pięknie odrestaurowany i utrzymany jest pałac i jego całe otoczenie. (Polecamy – warto tu zajrzeć, choć nie jest to przy uczęszczanej trasie drogowej). Oczywiście jest tu i restauracja – a jakże by inaczej, z bosmańskim trunkiem… Ciężko było oderwać się od wygodnych foteli, z ciężkim  nie tylko sercem postanowiliśmy jednak popłynąć dalej. Wiatr ustał zupełnie, płyniemy do 103 kilometra i tu próbujemy rzucić kotwicę, robi się już szaro, trzeba pomyśleć o codziennych obowiązkach. Fajnie wyglądająca zatoczka obok ogniska wędkarzy okazuje się być pułapką. Ładujemy się na mieliznę. Wędkarze informują nas, że trochę głębiej jest dopiero za 6-tą ostrogą. Wypychamy się jakoś z tej mielizny i płyniemy do opisanego miejsca. Robi się już późno. Wpływamy do zatoczki, wydaje się nam , że do właściwej – ale tu znów problem, mamy zbyt krótki trap, bliżej nie możemy podpłynąć, efekt – brak możliwości wyjścia na ląd. Chcemy przysunąć się bliżej rosnących drzew przy ostrodze, lecz spostrzegamy, że te wielkie trzy drzewa(suche) stoją jedynie na cienkiej łodydze wewnętrznej, są dokładnie obgryzione przez bobry i w każdej chwili mogą runąć, gdy zawieje silniejszy podmuch wiatru. Jedno z tych drzew stoi tylko dlatego, że opiera się o to grubsze, wszystkie są już jednak pochylone w stronę gdzie byłoby wygodnie nam przycumować tratwę. Decydujemy, że to zbyt niebezpieczne ustawiać się na nocleg w ich zasięgu. Trochę rozsądku nam jednak zostało. Robi się już ciemno, postanawiamy jednak jakoś przeciągnąć tratwę na drugą stronę ostrogi – dobrze ,że mamy długą linę holowniczą. Jakoś w końcu udaje mi się wydostać na ląd – dalej przepychamy tratwę na uwięzi, problemu nastręczają nam te pochylone drzewa nad urwiskiem, których nie można obejść. Różnymi kombinacjami udaje mi się jakoś tą holowniczą linę przełożyć za drzewami i prawie jesteśmy w domu, tylko, że okazuje się, że za ostrogą leży już powalone drzewo. Na szczęście jest głęboko, a miejsca tyle, że wciskamy się ze swoją tratwą równolegle między ostrogę o to zwalone drzewo, łamiemy przy tym kilka suchych kruchych gałęzi. Teraz mamy wygodne wyjście na ostrogę i pochyłe drzewa po drugiej stronie. UFF !!!  KOTWICA, CUMA, HERBATA, DZIENNIK, KOMPUTERY – SPAAĆ !!!

  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4
  5. 5
  6. 6
  7. 7
  8. 8
  9. 9
  10. 10
  11. 11
  12. 12
  13. 13
  14. 14
  15. 15
  16. 16
  17. 17
  18. 18
  19. 19