…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
CZWARTEK 29.08.2013 r. DZIEŃ JEDENASTY
Start – Sieraków
Pobudka około 6-ej (budzę się JA) – robię rzeczy, które powinienem z rana, sprzątam pokład itp. kilka minut po 7-ej jest już wrzątek i poda propozycja do uszu KAPITANA aby wypił KAWĘ – odpowiada 'TAK! – wstanę gdy będzie kawa’ – po czym po minucie KAWA jest GOTOWA co odbiera jako daleko idącą złośliwość, ale nie ma rady słowo się rzekło- wstaje – lecz zamiast za kawę bierze się do picia mojej herbaty – niestety, nie jest do końca dobudzony, przecież nie wypił jeszcze KAWY. Gdy dowiaduje się która rzeczywiście jest godzina szczerze przyznaje, że liczył przynajmniej na to, że przygotowanie napitku trochę potrwa, a to da mu szansę na pożegnanie sie z koją… Po drobnej przekąsce wyruszam na targ do SIERAKOWA, zamierzam kupić jakieś świeże owoce. Trafiły mi się gruszki klapsy i śliwki węgierki. Po powrocie odpływamy, Pan obok tratwy łapie ryby, akurat złapał szczupaka- ale nie jest wymiarowy – dostaje buzi i wraca do rzeki, niech rośnie…. PŁYNIEMY do przystani GRZEGORZA „AGRO KOJA”, z daleka rozpoznawalna jest po przycumowanej do brzegu tratwy ” Panta Rhei”. /Uroczy domek drewniany kryty strzechą umieszczony na pływakach, posiadający właściwość przemieszczania się po wodzie za pomocą silnika/. Fajny pomysł, ma dopracowane szczegóły /szczególnie sterowanie/, ale jest dużo mniejsza i cięższa od naszej. Po mistrzowsku dobijamy do brzegu (chyba nabraliśmy już wprawy). Gospodarz wita nas gorącą kawą i herbatą /jesteśmy zaskoczeni życzliwością i gościnnością/. Pierwszą sprawą po tym, to ciepły PRYSZNIC !!!!! dopiero później wracamy do spraw codziennych, dalsza rozmowa z gospodarzem, (uzgadniamy, że przywiezie nam paliwo z dość odległej stacji benzynowej), oglądamy Jego wspaniałe zdjęcia i tak gawędzimy na różne tematy… Później PIERWSZY zajmuje się komputerem i swoimi interesami. Od czasu jak wsiadł na tratwę – tak twierdzi – interes kręci się znacznie lepiej, co GO cieszy – „Piękny sposób na zarabianie pieniędzy” – na co JA, że w przyszłym sezonie powinien wybrać się na dłuższą rzekę… Idealny spokój, wyczuwalny gdy tylko skończono kosić trawę, PIĘKNA POGODA, WYKĄPANI, PEŁNY RELAKS. W głowie jeszcze plusk wioseł leniwo naprowadzających tratwę na właściwy nurt, gra słonecznych promieni z barankami na niebie i całą gamą zieleni w dolinie. Cudownie, można położyć się wszędzie, w domku na wodzie, w namiocie rozbitym nad wysokim brzegiem, na trawie, na tratwie. Posiedzieć na pokładzie, na pływającym pomoście, cisza – nikt nie przeszkadza, nie ma hałasu, wycieczek, turystów prócz kilku rowerzystów wyjeżdżających na trasę…KAPITAN zamierzał przeprowadzić wideokonferencję na żywo, lecz nie udało mu się 'osiągnąć’ partnerów. JA zabieram się za przygotowanie drugiego śniadania – a właściwie obiadu – KAPITAN (jak twierdzi) nastraja się do właściwej pracy? CHORZĘPOWO – kolejne piękne miejsce ! Gzik z ziemniakami- pyszne jedzenie-w moim wykonaniu wyszła 'zupa serowa na zimno’ z dużą ilością cebuli. Dla ciekawych mogę podać przepis – kostka sera (my mieliśmy tylko jeden tłusty), torebka foliowa dobrej śmietany (wysoki procent tłuszczu), duża cebula pokrojona w kosteczkę (cholernie trudno ją pokroić). Mieszamy to wszystko w jakimś pojemniku, tak żeby się nie wysypywało (wylewało) i gotowe. Dla poprawienia smaku dosypujemy soli i sporo pieprzu. GOTOWE. PIERWSZY skrytykował, że gzik jest za rzadki, więc gotuję ziemniaki w mundurkach i każdy zagęszcza sobie danie według swojego uznania. Wmłóciliśmy wszystko – było smaczne! Sprzątanie po obiedzie – KAPITAN idzie na kontynuację 'pogawędki’ z gospodarzem i dalej będzie 'pilnował’ interesów. OFICER w końcu wypakowuje swój składaczek i wyjeżdża na 'zwiady’ po okolicy. PIĘKNA WYCIECZKA – nawet nie próbuję tego opisywać…. Wracam, KAPITAN wyrobiony i relaksuje się przyzwoicie. Podejmujemy wspólną decyzję, żeby z uwagi na urok tego miejsca pozostać tu i przenocować. PIĘKNY ZACHÓD SŁOŃCA. TAK! – z pewnością wyruszymy dopiero jutro (przed południem) I TAK SIĘ STAŁO….
