środa 19.06
Poranna wyprawa do wsi po wodę, chleb, ser i inne specjały… Śpiewamy i o 7.00 wybijamy na rzekę. Chłodno, mgła, kropi, szok po wczorajszym pięknym dniu. Cóż, trzeba płynąć…

Udaje mi się zdobyć tekst jakiegoś niby wierszyka (podobno będzie potrzebny?), choć sporo było przy tym zabiegów:
Chełmno, Świecie, Grudziądz, Trzecie, Gniew i Nowe, Szóste Tczowe Siódme Gdańsk
No fajnie – tylko zapamiętać… Jakaś taka napięta atmosfera, flisacy uśmiechają się tajemniczo, chowają się po budach….

Niespodziewajka!… Sądzę, że wczorajszy wieczorny transport’ nie był przypadkowy. Tymczasem płyniemy, już nie pada, mgła, chłodno…. Nagle 13.00 śrykowanie 600 km Odry – chrzest. Wojtek, Zdzisław, Mariusz – SUPER!!!!! W końcu żeśmy się doczekali, choć łatwo nie było…

Retman senior też to przeżywał (na swój sposób). Popołudniowy pobyt w Górzycy urozmaicony oglądaniem meczu w miejscowej restauracji. Dobre flaczki, kotlet , ogólnie dobre jedzenie. Wracamy spacerkiem, po drodze piekarnia- jeszcze otwarta, kupujemy pączki i inne słodkości ( Adam). Wieczorem przy ognisku na tratwie koncert na dwie gitary, Kamil i Waldemar. Spać idziemy późno. 
