Spław dzień trzeci


środa 12.06

Nie ma toi-toika, czyli normalka… Lesio wraca z mlekiem od strony miasta..

Andrzej przynosi frukty na żurek…

godz. 8.00 ruszamy ze Ścinawy. Dziś Retmanuje Arek. Na głowę idzie w kamizelce….Powietrze spokojne.. Okazuje się, że colowy kurcz uszkodzony – efekt wczorajszego incydentu… Mieczysław z Bartkiem udają się na ląd w poszukiwaniu odpowiedniej akacji… Arek  czujny na głowie,  – przy drygawce Zbyszek i Zdzichu-Kapitan (dalej Zdzisław).

Sławek obmyśla plan na eksponat do retmanowskiego muzeum… Arek z głowy  -„chłopaki w prawo!” –  Zdzichu i Andrzej, „co to za komenda?” = Śmiech… chwila po 9.00 dogania nas Józiu z Andriejem na swoim szczupaku… Niekonwencjonalne powitanie… (garnuszek na  uwięzi służy jako transporter właściwej przesyłki).

Na colu przygotowanie do ugotowania jakiejś, w końcu, zupy…10.45 gotujemy wiadomo – żurek! – wciąż szukanie soli, pieprzu…Sławek rzeźbi stosowny widelec na potrzeby podsmażenia kiełbasek.

widelec i łyżka wykonana przez SławkaRetman Senior przejmuje dowodzenie nad bulgocącym kociołkiem… Andrzej pierwszym pomocnikiem, lecz Jego sugestie zastosowania marchewki jako żurkowego dodatku nie zostają zaakceptowane…

Retman w trakcie przyprawiania żuru12.00 W Chobieni przystanek, dzieci czekają na ostrodze, opowieści z tratwy (wychowawczyni nie udziela zezwolenia aby wycieczka  weszła na tratwę) 

spotkanie z dziećmi w Chobieni

12.40 spotkanie z Sołtysem

Spotkanie z sołtysem Chobieni

Spokojne pływanie. Retman Senior robi pranko  (wygląda na jakąś bieliznę)), Zdzichu coś tam sobie poprawia, ja piję gorący kubek   – a tu SRUUU!!!.  I obalanka lub jak kto woli „oberek”, jest godzina 16. Trzeba rozpinać tafle…Trochę wysiłku to kosztowało….

rozpinanie tafli - "obalanka"
17.37 cuma w Leszkowicach.

Koncert w świetlicy wiejskiej. Flisackie powitanie, grillowy poczęstunek, kawa… wracamy na tratwę odpocząć…

  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4
  5. 5
  6. 6
  7. 7
  8. 8
  9. 9
  10. 10
  11. 11
  12. 12
  13. 13